Z Kijowa startujemy punktualnie o 19.45. Pierwsze pozytywne zaskoczenie już na wejściu do samolotu każdy pasażer znajduje na swoim siedzeniu paczuszkę z upominkiem noworocznym - 2 duże lukrowane pierniki :). Są też ciepłe koce. Samolot spory i nabity maksymalnie. Nie ma wolnych miejsc. Lot przebiega bez większych zakłóceń. Jedyny mankament to b. mało miejsca na nogi, ciężko wysiedzieć prawie 10 h lotu, na szczęście jest noc więc mamy nadzieję większość lotu przespać. Na obiado-kolację dostajemy pełne danie - ciepły posiłek plus przystawki, napoje bezalkoholowe można zamawiać ile się chce, inne trzeba sobie kupić . Wbrew obiegowym negatywnym opiniom jedzenie w UIA jest całkiem dobre, obsługa była miła.
Za nami siedzi mama z dwójką małych dzieci do
późnych godzin dokazują, w końcu maluchy zasnęły. Staramy się trochę w nocy
pospać jest ciężko przez ciasne siedzenia jest to bardzo trudne. Nad ranem tak
ok. 7.00 (do lądowania pozostały nam ok. 2 godziny) z półsnu wyrywa nas bójka
trzech facetów w naszej części samolotu, leją się ostro, jakaś kobieta krzyczy,
natychmiast kilku współpasażerów (tych masywniejszych) ruszyło rozdzielać bijących się, awantura
trwała dobry kwadrans. Po tej akcji wszyscy są całkowicie wybudzeni, niektórzy te
sceny nagrywali na komórki. Negocjacje z awanturnikami trwały dość długo tak,
że nasze śniadanie kończyliśmy prawie lądując. Po emocjonującym locie na
bangkockim lotnisku Suvarnabumi udajemy się do strefy emigration. Wcześniej już
dostaliśmy w samolocie blankiet do wypełnienia, wbijają nam wizy i kierujemy
się po odbiór bagaży. Mieliśmy pewne obawy czy nasze bagaże dolecą (wpływ
czytanych opinii), trochę na nie poczekaliśmy ale na szczęście pojawiły się.
Trochę czasu zajęło nam znalezienie biura sieci
komórkowej True move (przyloty poziom drugi, kierujemy się już ku wyjściu z
lotniska, kolorystyka biura czerwona ) doładowaliśmy sobie obydwie komórki na
30 dni internet ma 9 Gb koszt 850 Bth/1
szt (102zł). Panie w punkcie są przemiłe wszystko zrobią za Ciebie i w ciągu
kilku minut masz zamontowaną nową kartę :) i działający
telefon. Obsługująca nas pani mało, że równolegle działała na naszych dwóch
telefonach śmigając po polskim menu to jeszcze czatowała na swoim pisząc
wiadomości w kilkusekundowych przerwach. Widok nieprawdopodobny. Zachowywała
się jak maszyna nie człowiek.
Potem zrobiliśmy sobie przerwę na kawkę żeby z lekka się docucić.
Z poziomu trzeciego - odloty poszliśmy łapać taxi,
nie było żadnego problemu facet od razu podał koszt przejazdu (włącznie z opłatą za autostradę 500Bth -60zł).
Po ok. 40 minutach dotarliśmy na ulicę Soi Rambuttri, gdzie już wcześniej zabookowaliśmy
sobie hotel Sawasdee House . Cena za
nocleg 850 Bth (102zł za pokój).
Po krótkim rekonesansie okolicznych hoteli i hosteli
stwierdziliśmy, że na pozostałe dni zostajemy w tym samym hotelu. Ceny innych
były trochę niższe (450-650B 54-78zł) za to standard wyraźnie niższy. Nasz
hotel ma klimę, jest czyściutki, codziennie jest room service , pod prysznicem
ciepła woda.
Cena jest w pełni adekwatna do usługi. Przedłużyliśmy sobie
rezerwację na kolejne 3 dni, kwotę obniżono nam o 10% - płacimy teraz 765Bth
91,80zł – hotel polecamy.
nasz hotel
Na obiad udaliśmy się do przydrożnego stoiska, gdzie
pani miała Pad Thai Egg (makaron, kiełk, jajko i sos ) i to za 30 Bth (3,60zł)
Później kawa z pianką we francuskiej kawiarni.
I na koniec mały spacer po Thanon Rambutrii
(równoległa do Kao San Road)
sovenirki z kokosów




W końcu upragnione wakacje��cieplutko,smaczne �� jedzonko tajskie, uśmiech Aurelii (na jednym zdjęciu) mówi sam za siebie �� jaka temperatura u was?
OdpowiedzUsuńrzeczywiście jest ciepło ponad 30 st w cieniu, choć nie jest upalnie, słońce chowa się za chmurami, jest trochę parno, czasami zawieje zefirek ogółem na razie takie nasze ciepłe polskie lato
OdpowiedzUsuńU nas dziś mocno wieje, pada jest pochmurno, robi się zimno na dworze ma być jutro aż -3 w dzień, tęsknię za latem
OdpowiedzUsuń