21.01.17 sob.
Kolejna wietrzna noc i kolejny przerywany sen. Tym razem
jednak powodem jest nie tylko wiatr. Dochodzi jeszcze stresik związany z wyjazdem
z Laosu. Najbliższe dni to przeskok na południe Tajlandii.
Jak zwykle po otwarciu oczu wnętrze naszego ażurowego
bungalowu pokrywa się siatką białych linii rzucanych przez światło dnia
padające na ściany, a powiewy wiatru targają moskitierą nad łóżkiem. Słońce nie
wyszło jeszcze z za otaczających gór i nie chce się wywlekać z pod ciepłej
kołderki.
Jednak dzisiaj nie ma co się ociągać. Szybka toaleta,
pakowanie plecaków i na śniadanie. Po śniadaniu podchodzimy do stołu przy
którym siedzą Tania i Uli. Czas się rozliczyć i pożegnać.
Ostatnie rozmowy i pożegnanie z Murrajem i Thomem. Wracamy
do domku po plecaki bo na 9:30 zamówiliśmy transport do Thakheku.
Po poru minutach jedziemy busikiem na dworzec autobusowy.
Nasz kierowca podwozi nas pod sam autobus do Nakhon Phanom po tajskiej stronie
granicy. Tak, że plecaki przeładowujemy bezpośrednio z jednego bagażnika do
drugiego. Kupujemy bilety po 20000 Kip (24zł). Sprawnie pokonujemy graniczny
most przyjaźni. Autobus zatrzymuje się na przejściu Laotańskim i Tajskim na
czas załatwienia formalności granicznych przez pasażerów. Na granicy tajskiej niespodzianka.
Wbijają nam pieczątkę pozwalającą na miesięczny pobyt w Tajlandii zamiast 15
dni jak dotychczas.
Po ok. 1,5h dojeżdżamy do dworca w Nakhon Phanom. Chcemy tu
spędzić noc. Jutro rano mamy lot do Bangkoku. Nie bukowaliśmy noclegu. Nie
spodziewamy się tu problemów z hotelem. Mamy swój typ. Jest w odległości może
1km od dworca autobusowego. Jednak riksiaże na dworcu żądają za dużo naszym
zdaniem za podwózkę, więc mimo żaru z nieba ruszamy na piechotę. Maszerując
główną ulicą widzimy zdecydowaną różnicę między Laosem i Tajlandią (sklepy,
domy, ludzie).
To jak powrót do cywilizacji.
W końcu docieramy do hotelu i po
chwili rozmowy z bardzo miłą obsługą mamy pokój oraz transport na jutro na
lotnisko.
Bierzemy prysznic bo jesteśmy mokrzy od potu i ruszamy do
centrum by zobaczyć Mekong z tajskiej strony.
najpierw jedzonko springrolsy - 10 Bth 1,20zł te duże na patyczku i mrożona kawa 20Bth -2.40zł
oczywiście nieodzowny problem śmieci co z nimi zrobić koszy O
fajny budzik dla śpiochów
kwiat lotosu
wreszcie prawdziwe cappucino i nowość mrożona thai tee z mlekiem smak niebiański
wieża zegarowa
chwila relaksu
![]() |
| Mekong z pięknymi górami po laotańskiej stronie |
my w tle z Mekongiem

















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz