Dziś pospaliśmy dłużej. Przez nasze ażurowe ściany zagląda słońce.
Zapowiada się kolejny upalny dzień. Jak co rano krótka gimnastyka. Skręty i
skłony tułowia rozciąganie mięśni nóg, pompki. 15min ćwiczeń pobudza człowieka
do działania. Rozluźniają się zastane mięśnie i stawy, rozchodzą zakwasy. Potem
łazienka i śniadanie. Poruszamy się wolno delektując spokojem. Nie spieszymy
się nigdzie. Po prostu wakacje. W planie tylko krótka wycieczka do pobliskiej
jaskini do której drogowskaz zauważyliśmy z drogi skręcając na nasz Camp.
Pewnie ok 1km od naszej chatki.
Idziemy gruntową drogą w kierunku asfaltowej
drogi głównej nr 12. Słoneczko przegrzewa jak w najbardziej upalne dni w
Polsce, ale na szczęście na niebie pojawiają się też chmury co daje nadzieję na
trochę cienia. Podziwiamy widoki.
Otaczające nas góry są bardzo strome i
wyglądają niedostępnie.
Zwykle gęsto porośnięte bujną roślinnością. Wątpię by miały
zdobywców.
Brakuje tu typowych łańcuchów górskich. Góry są raczej
pojedynczymi tworami co byłoby dodatkową trudnością przy ich zdobywaniu. Po
drodze spotykamy pasące się kozy i krowy.
Wychodzimy na asfalt. Droga jest dość ruchliwa. Trzeba
uważać.
Na szczęście za
chwilę z niej schodzimy. Jaskinia znajduje się gdzieś po przeciwnej stronie. W
pewnym momencie na naszej wysokości zatrzymuje się samochód to Tania i Uli
założyciele i właściciele GCH pytają czy podwieźć nas do miasta. Uśmiechamy się
i dziękujemy. Skręcamy z drogi za drogowskazem do jaskini. Po śladach opon na
piasku widzimy, że miejsce jest dość popularne.
I faktycznie za chwilę za nami
gna jakaś dziewczyna na skuterze, a w oddali przed nami widzimy samochód. Docieramy
do jaskini. Przed wejściem ołtarzyk z ofiarami, kadzidłami i zieloną figurą jakiegoś bóstwa.
Wzdłuż , zbocza prowadzą schody w górę. Lustrujemy wejście
do którego dotarliśmy. Widzimy częściowo zalany korytarz. Pomimo zabranych
czołówek nie decydujemy się na wymagające zejście w dół, ale ruszamy po
schodkach w górę zaciekawieni dokąd prowadzą. Po podejściu ok 10m
niespodzianka. Tu znajduje się właściwe wejście do groty z małą świątynia w
środku i mnichem.
Bardzo ciekawe nacieki na ścianach. Stalaktyty i stalagmity.
Łatwo schodzimy niżej
do widocznej z oddali naturalnie rozświetlonej komory z jeziorkiem w którym
widzimy kąpiących się ludzi.
Jaskinia jest na tyle jasna, że latarki są nam niepotrzebne. Nie decydujemy się jednak na
kąpiel. Robimy kilka zdjęć i wracamy.














A ja bym sie na kąpiel zdecydowal :-) Woda ciepła?
OdpowiedzUsuńjak najbardziej tylko nie wzięliśmy strojów, jak do tej pory jest to nasza pierwsza jaskinia gdzie można było się kąpać woda była przyjemna pozdrawiamy :)
OdpowiedzUsuń