piątek, 13 stycznia 2017

jaskinia

czw 12.01.17



Dziś pospaliśmy dłużej. Przez nasze ażurowe ściany zagląda słońce. Zapowiada się kolejny upalny dzień. Jak co rano krótka gimnastyka. Skręty i skłony tułowia rozciąganie mięśni nóg, pompki. 15min ćwiczeń pobudza człowieka do działania. Rozluźniają się zastane mięśnie i stawy, rozchodzą zakwasy. Potem łazienka i śniadanie. Poruszamy się wolno delektując spokojem. Nie spieszymy się nigdzie. Po prostu wakacje. W planie tylko krótka wycieczka do pobliskiej jaskini do której drogowskaz zauważyliśmy z drogi skręcając na nasz Camp. Pewnie ok 1km od naszej chatki.


  Idziemy gruntową drogą w kierunku asfaltowej drogi głównej nr 12. Słoneczko przegrzewa jak w najbardziej upalne dni w Polsce, ale na szczęście na niebie pojawiają się też chmury co daje nadzieję na trochę cienia. Podziwiamy widoki. 



 Otaczające nas góry są bardzo strome i wyglądają niedostępnie. 


Zwykle gęsto porośnięte bujną roślinnością. Wątpię by miały zdobywców.
Brakuje tu typowych łańcuchów górskich. Góry są raczej pojedynczymi tworami co byłoby dodatkową trudnością przy ich zdobywaniu. Po drodze spotykamy pasące się kozy i krowy.



Wychodzimy na asfalt. Droga jest dość ruchliwa. Trzeba uważać.


 Na szczęście za chwilę z niej schodzimy. Jaskinia znajduje się gdzieś po przeciwnej stronie. W pewnym momencie na naszej wysokości zatrzymuje się samochód to Tania i Uli założyciele i właściciele GCH pytają czy podwieźć nas do miasta. Uśmiechamy się i dziękujemy. Skręcamy z drogi za drogowskazem do jaskini. Po śladach opon na piasku widzimy, że miejsce jest dość popularne. 


 I faktycznie za chwilę za nami gna jakaś dziewczyna na skuterze, a w oddali przed nami widzimy samochód. Docieramy do jaskini. Przed wejściem ołtarzyk z ofiarami, kadzidłami i zieloną  figurą jakiegoś bóstwa.

Wzdłuż , zbocza prowadzą schody w górę. Lustrujemy wejście do którego dotarliśmy. Widzimy częściowo zalany korytarz. Pomimo zabranych czołówek nie decydujemy się na wymagające zejście w dół, ale ruszamy po schodkach w górę zaciekawieni dokąd prowadzą. Po podejściu ok 10m niespodzianka. Tu znajduje się właściwe wejście do groty z małą świątynia w środku i mnichem.



Bardzo ciekawe nacieki na ścianach. Stalaktyty i stalagmity.


 Łatwo schodzimy niżej do widocznej z oddali naturalnie rozświetlonej komory z jeziorkiem w którym widzimy kąpiących się ludzi. 



Jaskinia jest na tyle jasna, że latarki są nam  niepotrzebne. Nie decydujemy się jednak na kąpiel. Robimy kilka zdjęć i wracamy.

2 komentarze:

  1. A ja bym sie na kąpiel zdecydowal :-) Woda ciepła?

    OdpowiedzUsuń
  2. jak najbardziej tylko nie wzięliśmy strojów, jak do tej pory jest to nasza pierwsza jaskinia gdzie można było się kąpać woda była przyjemna pozdrawiamy :)

    OdpowiedzUsuń