piątek, 6 stycznia 2017

targ w Mae Klong




 06.01.17 piątek
Pobudka przed 7:00 nie była sympatyczna. Ale dzisiaj wyjeżdżamy z miasta, aby zobaczyć jeden z najbardziej oryginalnych tajskich ryneczków i chyba jedyny w swoim rodzaju na świecie! Nazywany „Folding Umbrella Market” – targ składanych parasoli. Miejsce to znajduje się ok. 70 km od Bangkoku. Wydawało nam się, że jesteśmy oczytani i świetnie przygotowani logistycznie. Trasę przygotowaliśmy teoretycznie jeszcze w Pl., a kilka dni temu rozpoznaliśmy praktycznie dojazd z naszego hotelu do ronda Victory Monument miejskim autobusem w celu złapania busa do Mae Khlong. Całe szczęście mamy tajską przyjaciółkę New, która cały czas służy nam radami pełniąc rolę zdalnego przewodnika i pilota. Dowiedzieliśmy się, że busiki przeniesiono na Southern Bus Terminal (Sai Tai Mai). Niestety tu nie jest łatwo dojechać. Bierzemy więc taksówkę i za 100 Bat (12zł) w 30min zajeżdżamy na dworzec. Widzimy tu sporo stanowisk dla małych busików. Na dworcu za 50 Bat (6zł) kupujemy danie które wystarcza na naszą dwójkę i zasiadamy we wskazanym busiku. Dzięki podpowiedziom New udaje mi się rozszyfrować tajskie zawijasy na bilecie i pojeździe dzięki czemu upewniam się, że wskazano nam właściwy kierunek :)


świątynia po drodze na rynek 

W Mae Khlong znajduje się mała stacyjka kolejowa. Można tu dojechać pociągiem, ale rzadko kto to robi. Przed stacją położony jest ryneczek. 



To co odróżnia go od milionów innych to właśnie położenie. Stragany i budki handlarzy zakrywają tory, a towary w skrzyniach i koszach leżą bezpośrednio na szynach. Trudno pogodzić ten widok ze świadomością, że to czynne tory kolejowe i w czasie odbywającego się handlu kilka razy dziennie przejeżdża tędy pociąg.


To właśnie dla tego widoku ściągają tu rzesze turystów. Gdy z daleka słychać syreny nadjeżdżającego pociągu wszyscy zajmują strategiczne pozycje. Turyści uzbrojeni w aparaty, kamery i telefony, a handlarze czym prędzej na kilka minut zwijają potencjalne przeszkody. Niczym parasole zwijają zadaszenia i zdejmują większe przedmioty z torów.
Stanęliśmy z boczku wciśnięci między stoiska. Kupa dzwoniącego żelastwa wyłoniła się z za łuku. Pociąg wyglądał jakby przejeżdżał wprost po stoiskach z warzywami.


Gdy zbliżył się na 1,5m ktoś puka mnie w plecy. To sprzedawca ostrzega, że wlazłem w skrajnię i zaraz może mnie zaczepić. 




Pierwszy raz jesteśmy tak blisko jadącego pociągu. Gdy mija nas jej koniec natychmiast handel wraca na swoje dotychczasowe pozycje  jakby nigdy nic. 30s później mamy zwykłe targowisko, a pociąg? Może nam się przyśnił ;) Widok był warty wczesnej pobudki ;)


Odwiedzamy jeszcze na chwilkę stacyjkę Mae Khlong i robimy sobie pamiątkową fotkę na dworcu:).




Powrót do Bangkoku nie był łatwy z powodu słabej komunikacji z lokalsami. Zanim dotarliśmy do hotelu objechaliśmy Bangkok zmieniając autobusy i ostatecznie wylądowaliśmy w takim miejscu, że nie potrafiliśmy wrócić inaczej niż taxi.
Wieczorem po zachodzie słońca zawitaliśmy ponownie do Parku Lumphini. Myśleliśmy, że park zamykają o tej porze, ale mieliśmy szczęście. Weszliśmy skorzystać z toalet. Lecz to co zobaczyliśmy w parku trochę nas zaskoczyło. Ilość biegających to już nie setki tylko tysiące! Trudno było przejść szerokimi alejami. Co to jakiś maraton? Wszystkie przyrządy do ćwiczeń okupowane przez spore grupy. Są wręcz kolejki. Poszaleli czy co :)? Od pewnego czasu miałem cichy plan zrobienia krótkiego treningu właśnie tu, ale nie spodziewałem się takich problemów. Usiedliśmy w ciemności na ławeczce zaczekałem, aż zwolni się jeden z drążków. I wciskając się pomiędzy miłośników „street workout-u” w rytmach muzyki, jak mówi moja mama, pohuśtałem się chwilkę ;)



wracamy Khao San Road do hotelu

7 komentarzy:

  1. Super. Widziałem, chyba u Cejrowskiego. Można na YouTube zobaczyć. Robi wrażenie nawet przed monitorem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cejrowski opowiadał dlaczego handlują na torach. Z tego co wyczytalem dziś to robią tylko pod turystów żeby przyciągnąć potencjalnego klienta.

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za niesamowitą opowieść. :) Rzeczywiście warto! Fajnie się czyta. Dzieci słuchają

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo ciekawa relacja, widok musi być niesamowity

    OdpowiedzUsuń