23-27.01.17 pon-pt
Trafiliśmy
na słynną wyspę Phi Phi określaną często jako rajska. Niestety nasz kilkudniowy
pobyt tutaj nie kojarzy nam się z rajem. Może mieliśmy wyjątkowego pecha, ale
nabawiliśmy się urazu.
Pierwsza sprawa to pogoda. O tej porze powinno świecić słońce i zero deszczu. Tymczasem padało codziennie od drobnego deszczyku do ulewy, a nawet burzy. Przebijało się co prawda słońce, ale wybierając się na dłuższy spacer nie dało się nie zmoknąć. Marzyliśmy o wspięciu się na kilka skał. Niestety nie udało się.
Pierwsza sprawa to pogoda. O tej porze powinno świecić słońce i zero deszczu. Tymczasem padało codziennie od drobnego deszczyku do ulewy, a nawet burzy. Przebijało się co prawda słońce, ale wybierając się na dłuższy spacer nie dało się nie zmoknąć. Marzyliśmy o wspięciu się na kilka skał. Niestety nie udało się.
lało nieźle uratowały nas peleryny
Hotel w którym spędziliśmy 4 noce pozostawiał
dużo do życzenia. Niestety zabukowaliśmy go wcześniej przez internet i forsa z
konta poszła. Dobrze, że udało nam się zmienić pierwszy zaoferowany, zagrzybiały
pokój i dobrze, że mieliśmy własną moskitierę.
teren przy hotelu był całkiem ładny i właśnie te zdjęcia zamieszczono jako reklamowe na agodzie
wejście do naszego przybytku :)
Było mało słońca, ale nawet
przez chmury waliło UV co zwiodło nasza czujność. Efekt był taki, że Aurelia
się przegrzała, a potem rozbolało ją gardło i 1,5 dnia spędziła z temp. w łóżku
naszej mikro kwatery "deluxe".
najpierw smażenie
a później pokuta
Na nasze
rozczarowanie wyspą nałożyły się tez inne powody. Główna część wyspy to wąski
pas lądu - max kilkaset metrów szerokości i dwie plaże po 2 stronach.
Jedna z nich stanowi port z przystanią. Wzdłuż całej plaży stoją lub pływają
statki i łodzie z tysiącami turystów. Hałas i spaliny.
Druga plaża
niewiele różni się od poprzedniej tyle tylko, że tu zatoka jest płytsza więc
nie ma dużych statków, ale za to przez dużą część dnia odpływ odsłania łachy
piasku, a żeby sensownie zanurzyć się w wodzie trzeba pomaszerować naprawdę
daleko.
Wrażenia
podobne jak na mega imprezowej Khao San Road w Bangkoku.
Może i wyspa jest rajska, tak jednak wyszło, że nie dla nas. Liczyliśmy chociaż na większy kawałek ładnej plaży. Ale to tylko nasze odczucia. Nie udało nam się poznać innych fragmentów wyspy. I spędziliśmy tu krótki czas w pechowych warunkach.
Najbardziej podobała nam się wycieczka na punkt widokowy.
Może i wyspa jest rajska, tak jednak wyszło, że nie dla nas. Liczyliśmy chociaż na większy kawałek ładnej plaży. Ale to tylko nasze odczucia. Nie udało nam się poznać innych fragmentów wyspy. I spędziliśmy tu krótki czas w pechowych warunkach.
Najbardziej podobała nam się wycieczka na punkt widokowy.
trasa na punkt widokowy była b. zadbana, spotkaliśmy dużo ciekawej roślinności
tak to wygląda dziś
Choć obecny
widok wyspy, gdy ma się w pamięci obrazki z przed lat może trochę rozczarować.
Zarośnięta palmami cześć zastąpiły betonowe mury resortów.
Phi Phi Island w latach 90













Głowa do góry! Za niedługo Polska! ;-)
OdpowiedzUsuńNie możemy się doczekać ;)
Usuń